Dwa miliony z nas żyją w biedzie

Bieda – dla wielu temat tabu, dla innych wstydliwy efekt splotu okoliczności życiowych, dla jeszcze innych, niestety, powód do kiepskich żartów. Czy można z niej wyjść? I jak to zrobić? – Wyjście z biedy jest możliwe, o ile ktoś jest w stanie wyciągnąć pomocną dłoń, a elity rządzące nie zapominają, że też są ludźmi i zostały powołane w określonym celu – tłumaczy ekonomistka Krystyna Iglicka-Okólska. Bieda to problem wstydliwie skrywany przez samych zainteresowanych, bo często jest powodem do kpin. Począwszy od czasów szkolnych, kiedy dziecko bywa wykluczane z grupy rówieśniczej, bo nie ma modnych zabawek, lub – w późniejszych latach – bo rodziców nie stać, by wysłać je z kolegami na zagraniczne wakacje, przez wczesną dorosłość – bo przecież młodzi wszędzie znajdą pracę, jeśli więc są biedni, to na własne życzenie, po wiek dojrzały – kiedy zła sytuacja ekonomiczna dowodzi przegranego życia. O przypadkach skrajnego ubóstwa chętnie za to informują media: głodne, obdarte dzieci i rozpadające się domy to materiał, który wzrusza, wywołuje emocje. Czyli w żargonie dziennikarskim „przebija się”. Tymczasem zła sytuacja ekonomiczna to codzienność dla wielu. W Polsce żyją ponad 2 mln ludzi biednych. Przez ostatnie lata ta liczba bynajmniej nie malała. W najgorszej sytuacji są rodziny wielodzietne i samotni rodzice mający na utrzymaniu dzieci. Właśnie te dwie grupy stanowią większość tych, których statystyki umieszczają między dolną a górną granicą ubóstwa. Bliżej tej
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze