Za naszą wolność i waszą

Gdy z początkiem 1968 r. już nawet partia w Czechosłowacji zaczęła przechodzić na pozycje swoich krytyków, stanowisko I sekretarza objął Słowak Alexander Dubček, który publicznie przyznał się do wypaczeń i zapowiedział reformy, ogłoszono konieczność zmian prowadzących do federalizacji państwa, publicznie domagano się systemu wielopartyjnego i przywrócenia zwierzchnictwa rządu nad partiami – Rosja patrzyła na te zmiany z niepokojem. Bojąc się powtórki z Jugosławii, wolała powtórzyć Węgry.

Ileż razy obcy wiatr ich wołał
przekręcając obco brzmiące imiona

Ileż razy zbiegom z Polski – kraje obce
niosły w darze swoją ziemię –
cały kopczyk.

***
Wywleczono już trupa Komuny
Roztrzaskano żebra barykadom
Powracają przez milknące łuny
Ludzie i ptaki gromadą

Paryż żyje, Paryż chce zapomnieć
usta zmarłych białym wapnem gaszą
ale z grobów słychać ciągle w obcej mowie
krzyk: „za wolność waszą i naszą”.

***
Puste niebo nad Hiszpanią, nad Madrytem
Słońce ścieka plamą krwi brunatnej
Jak pieśń Lorki zdycha Republika
Jak pieśń Lorki z poderżniętym gardłem.

Puste niebo nad Madrytem, nad Hiszpanią
Krwawe chmury jak ruiny straszą
Chmur i marzeń bronią jeszcze jacyś obcy
ci – „za wolność waszą i naszą”.

***
Gdzie ojcowie nasi ginęli
czeskim miastom, czeskim wioskom niosąc wolność - -

Powracamy nocą jak złodzieje
Twarze okien rozbijają polskie kolby

Już nie krwią, już tylko wstydem płoną
polskie flagi w zębach polskich tanków.

I bezsilny Bóg ręką skrwawioną
błogosławi cios zadany bratu

[„Za naszą wolność i waszą”, II w. 1968 r.]

Tego wiersza, rzecz jasna, nie mogłem wydrukować, recytowałem go jednak na wieczorach i „desantach” Nowego Romantyzmu, od końca 1968 r. Dzięki donosom bezpieka również...
[pozostało do przeczytania 92% tekstu]
Dostęp do artykułów: