Kurdowie i rosyjska intryga

Dodano: 03/05/2016 - Numer 5 (123)/2016

Jeśli Kurdowie myślą o niepodległości czy szerokiej autonomii w Syrii, nie mają co liczyć na USA, które, choćby z powodu Turcji, nie mogą poprzeć takiej idei. Co innego Rosja, która ma dużo więcej do zaoferowania. Jest nie tylko źródłem broni i informacji wywiadowczych, lecz także, w przeciwieństwie do USA, udowadnia, że jest militarnym graczem w samej Syrii. Inaczej niż USA, Moskwa nie ma związanych rąk sojuszem z wrogą Kurdom Turcją. I to właśnie za część antytureckiej strategii można uznać poszerzanie współpracy Moskwy z Kurdami w Turcji, Iraku i Syrii. To jeden z rdzennych ludów bliskowschodnich i czwarta pod względem liczebności grupa etniczna regionu. W większości są sunnitami, mają własną bogatą kulturę, tradycyjne ubiory i święta, w tym słynny Nowruz (wiosenny Nowy Rok). Ale wciąż nie mają własnego państwa, choć jest ich nawet około 40 mln, w tym 30 mln na Bliskim Wschodzie, na górzystych ziemiach, tam, gdzie zbiegają się granice Turcji, Syrii, Iraku i Iranu. Połowa narodu kurdyjskiego zamieszkuje Turcję, w Iranie jest ich około 7,5 mln, w Iraku 7 mln, w Syrii 2,5 mln. Duże społeczności żyją w Armenii i Azerbejdżanie, ale jest też ogromna diaspora w Europie. Do budowy własnego państwa dążą od około 100 lat – nacjonalizm kurdyjski zrodził się po rozpadzie Imperium Ottomańskiego i powstaniu nowych narodowych państw na Bliskim Wschodzie. Ten podział regionu, który z niewielkimi zmianami trwa do dziś, w ogóle nie uwzględnił Kurdów, na ziemiach których
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze