Krzyk już nie niemy

Dodano: 03/04/2016 - Numer 4 (122)/2016

„To fantastyczne osiągnięcie, że liczba noworodków z zespołem Downa jest zbliżona do zera” – stwierdził szwedzki prof. Niels Uldbjerg. Na Zachodzie dzieci z tym schorzeniem właściwie już się nie rodzą. Bynajmniej nie dlatego, że medycyna potrafi tę chorobę leczyć, ale dlatego, że dotknięte nią dzieci są po prostu zabijane. 6 marca ulicami Warszawy przemaszerowała kolejna, XVII Manifa, zorganizowana jak zwykle przez grupę nieformalną Porozumienie Kobiet 8 Marca. W tym roku pod hasłem „Aborcja w obronie życia”. Rozumiem, iż miała to być „gra słów”, przewrotna prowokacja mająca na celu przykucie uwagi do problemu, który – według organizatorek Manify – jest niezwykle ważny: by przywrócić racjonalność debacie o przerywaniu ciąży. Nie rozumiem jednak, jak można było wpaść na coś tak absurdalnego, by za racjonalne uznać stwierdzenie, że prawo do aborcji chroni życie – życie kobiet i dzieci. Hasło to brzmi jeszcze bardziej gorzko, przerażająco wręcz, w świetle tego, co wydarzyło się, również w Warszawie, krótko potem. Dziecko, które przeżyło aborcję Kilkanaście godzin później, w nocy z niedzieli na poniedziałek 7 marca, do Szpitala Świętej Rodziny w Warszawie przyjechała, w towarzystwie swojej teściowej, kobieta w 24-tygodniowej ciąży. Chciała dokonać aborcji. Podjęła się jej jedna z położnych. Aborcja nie udała się i dziecko urodziło się żywe. Pozostawione samemu sobie umierało w męczarniach ponad godzinę. Nikt mu nie pomógł, choć głośno płakało. Dziecko ważyło
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze