Bodo w pięknym entourage`u

Tak jak na Zachodzie zrobił to Charlie Chaplin czy Richard Burton, u nas był Bodo, który swoimi kreacjami popchnął polskie kino do przodu. Z Adolfem Dymszą czy Michałem Waszyńskim i innymi legendarnymi postaciami tamtego przedwojennego okresu stworzyli coś nowego, nie mając tak naprawdę wzorców i przykładów – z Antonim Królikowskim rozmawia Sylwia KrasnodębskaTen casting wywołał poruszenie w całym świecie aktorskim. Wygrałeś go jednak Ty i dlatego od tego miesiąca będziemy mogli Cię oglądać w TVP1 w serialu „Bodo”. Wcielanie się w ikonę kina musi być chyba najtrudniejszym zadaniem dla aktora. Największym wyzwaniem, bo musisz być trochę lepszy od samego Eugeniusza Bodo… To duże wyzwanie. Szczególnie, że opowieść, którą Michał Kwieciński, reżyser i producent tego serialu, proponuje widzom, to opowieść o bardzo utalentowanym człowieku i o jego trudnych i fascynujących początkach sięgających 100 lat wstecz. I Ty w serialu grasz tego młodego Eugeniusza Bodo właśnie.  Tak. A dokładnie gram „Bodzia” czy – jak kto woli – „Bobo” (śmiech). Pokazujemy proces, w którym młody pasjonat wie, że ma w sobie jakiś talent i jakąś iskrę, i postanawia za wszelką cenę sprzedać tę iskrę światu. Mimo że nikt w niego nie wierzy. Począwszy od matki przez środowisko, w którym się znajduje. Nie ma też zbyt wielu okazji do udowodnienia, że jest dobry w tym, co robi. W końcu ucieka z domu, by osiągnąć swój cel. Stawia wszystko na jedną kartę i postanawia
     
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze