Nie mogli wrócić do domu, poszli do lasu

O wyczynach żołnierzy por. Stanisława Balli „Sowy” opowiadano legendy, bo rzeczywiście nie brakowało im fantazji i odwagi. Na styku trzech województw – pomorskiego, warszawskiego i olsztyńskiego – utworzyli niemal wolną od wpływów komunistów krainę partyzancką. Rozbili kilkanaście placówek UB, kilkadziesiąt posterunków MO, zlikwidowali kilkadziesiąt komitetów PPR. Ci komuniści, którym darowano życie, musieli zjeść partyjną legitymację i kilogram soli. Żołnierze por. „Sowy” nigdy nie ulegli w polu, choć ścierali się z silnymi bolszewickimi grupami operacyjnymi. Prowadzili niezwykle skuteczną taktykę walki partyzanckiej. O świetnej organizacji może świadczyć fakt, że bezpiece nie udało się wprowadzić do oddziału ani jednego konfidenta. Kompania „Sowy”, jak i cały Batalion Pomorski ROAK „Znicz”, zostały rozwiązane w 1947 r.  Partyzancka kraina wolna od komunistów Stanisław Balla urodził się w 1906 r. w wiosce Słup w gminie Lidzbark Welski. Jego rodzinna miejscowość należy do historycznej ziemi lubawskiej, która w 1920 r. wróciła do odrodzonej po okresie niewoli Polski. Ziemia lubawska położona jest na lewym brzegu rzeki Drwęcy. Ojciec Stanisława prowadził niewielkie gospodarstwo rolne, wynajmował się też do prac ciesielskich. Chłopiec po ukończeniu szkoły powszechnej wspomagał finansowo rodzinę i podejmował różne zajęcia zarobkowe. W 1927 r. Stanisław Balla ożenił się z Genowefą Zakrzewską i zamieszkał we Wlewsku u jej rodziców. W tym samym roku został powołany
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze