Drugie płuco

Jeżeli Niemcy chcą dalej przewodzić Europie, muszą pogodzić się z aspiracjami narodów i raczej wspierać procesy integracyjne, które często przebiegają zupełnie inaczej, niż chcieliby brukselscy urzędnicy. Debata w Parlamencie Europejskim na temat sytuacji w Polsce miała kilka istotnych oblicz i każda narracja w tej sprawie tylko częściowo tłumaczy to niesłychane wydarzenie. Zapewne był to popis niemieckiego imperializmu, który nie chce, by w Polsce ktoś bez zgody Berlina dokonywał tak zasadniczych zmian. Podobną motywacją kierują się też eurokraci, których rządy są wypadkową różnych sił, a faktycznie zmierzają do ograniczenia działania demokratycznych władz w ich państwach. Widać było też elementy starcia ideologicznego, bo najbardziej napastliwi wobec naszego konserwatywnego rządu byli socjaliści. Notabene Martin Schulz sam w sobie jest połączeniem tych trzech elementów. Swoją rolę odegrali tu lobbyści rosyjscy, mniej widoczni, lecz bardzo zdeterminowani, bo Polska samodzielnie decydująca o swoich losach jest Moskwie zupełnie niepotrzebna. Po prostu każdy rząd, który będzie chciał realizować w tej części świata politykę zgodną z interesem własnego narodu, znajdzie się w takich kleszczach. Tu trzeba dodać, że jak na razie kleszcze silne nie są. Nowa władza jest skazana na pewien rodzaj gry, ale nie musi nigdzie się wycofywać. Niemcy bardzo słabną, są coraz bardziej wewnętrznie skonfliktowane, a problem imigrantów może zdominować ich politykę na lata. Rosja
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze