Ideolog polskich chuliganów

W czerwcu 1939 r. Ludwik Kruszelnicki opublikował humoreskę „Nogi towarzyszki Gałuszkiny”, w której sparodiował życie w Sowietach. Po wkroczeniu Armii Czerwonej został skazany na 15 lat więzienia. A po ucieczce i kolejnej, tym razem niemieckiej niewoli, na wygnaniu walczył z komunizmem piórem. Jeden  z najlepszych polskich felietonistów, znawca Lwowa i podróżnik mieszkający w Australii, w III RP pozostaje całkowicie zapomniany. W czasie jednej z wielu swych podróży Ludwik Kruszelnicki wybrał się samolotem na wyspę Tonga. W liniach Air Pacific trwał akurat strajk, lecz piloci nie przyłączyli się do pro- testu. Odwrotnie, wobec nieobecności stewardes, zastępowali je w pracy. By wynagrodzić podróżnym niedogodności, podjęli też męską decyzję, ażeby drinki na pokładzie podawane były za darmo. „Można więc sobie wyobrazić moje wzruszenie, gdy w pewnej chwili starszy wąsaty lotnik z czterema złotymi kluskami na epoletach, znaczy się kapitan, przyniósł mi na tacy »double scotch«. Wąsal ten po 10 minutach znów podszedł do mnie. – Chyba powtórzymy, co? – zapytał. Mój Boże, jak mogłem odmówić asowi lotnictwa, do którego rąk, dniem i nocą, tuli się zalęknione życie setek pasażerów?” – wspominał Kruszelnicki. Rozweselony postanowił nawiązać kontakt z bardziej drętwymi współpasażerami. Dwaj młodzi ludzie, pozujący na uczonych, lecieli z Europy na Tonga, aby nagrywać na taśmie miejscowe pieśni ludowe, co sam Kruszelnicki robił wielokrotnie. Chciał więc szczerze podzielić z 
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze