Ile są warte nadzieja i wiara

Ludzie niewierzący w swoją gospodarkę, uciekają nie tylko od rodzimej waluty, lecz nawet od własnych banków. Pieniądze nie zasilają ani rynku produktów i usług, ani systemu inwestycyjnego. Pesymizm obywateli zaczyna być zaraźliwy dla dużych funduszów, które zauważają pogorszenie klimatu. To zmniejsza ich zaangażowanie. Tworzy się reakcja łańcuchowa, która ściąga w dół wzrost gospodarczy. Ten tekst trzeba rozumieć dosłownie. Nie zajmuję się tutaj terapeutycznymi ani duchowymi skutkami działania cnót boskich, lecz ich wpływem na gospodarkę. Wyobraźmy sobie dwa społeczeństwa o zbliżonym potencjale ekonomicznym i cywilizacyjnym. Różni je to, że w jednym kraju ludzie są mocno przekonani, że sprawy idą w dobrym kierunku, w drugim, że w fatalnym. Teoretycznie nie powinno mieć to wpływu na procesy makroekonomiczne. Jednak makroekonomia jest ściśle powiązana z ekonomią mikro. Na poziomie mikro niezwykle istotnym czynnikiem jest psychologia. Ludzie wierzący w to, że ich sytuacja się polepszy, chętniej dokonują zakupów i podejmują długofalowe inwestycje. Można powiedzieć, że z punktu widzenia gospodarki zwiększają na rynku płynność. Ludzie niewierzący w swoją gospodarkę, uciekają nie tylko od rodzimej waluty, lecz nawet od własnych banków. Pieniądze nie zasilają ani rynku produktów i usług, ani systemu inwestycyjnego. Pesymizm obywateli zaczyna być zaraźliwy dla dużych funduszów, które zauważają pogorszenie klimatu. To zmniejsza ich zaangażowanie. Tworzy się reakcja
     
42%
pozostało do przeczytania: 58%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze