Lepiej zginąć od kuli, niż gnić w więzieniu

Kapitan „Bruzda” był lubianym i szanowanym przez żołnierzy dowódcą. Spał na kwaterach razem z nimi, nigdy nie domagał się dodatkowych wygód, jadł to samo, co jego podkomendni. Ongiś po jednej z akcji żołnierze przynieśli mu nowe buty zdobyte na wrogu. Ten jednak zarządził zbiórkę oddziału, dokonał przeglądu obuwia i oddał zdobycz żołnierzowi, którego buty były w jeszcze gorszym stanie od jego. Niezwykłe losy mjr. Jana Tabortowskiego „Bruzdy”, por. Stanisława Cieślewskiego „Lipca” i por. Stanisława Marchewki „Ryby” związane są z ziemią łomżyńską, nadbiebrzańską krainą, której mieszkańcy wiele wycierpieli od okupanta niemieckiego, sowieckiego i polskich komunistów. Porucznik „Ryba” był ostatnim oficerem podziemia poakowskiego, który zginął w walce z bronią w ręku. Nadbiebrzańska kraina, położona na pograniczu Podlasia i Mazowsza, słynie z unikatowego w Europie środowiska przyrodniczego. Jednak nie tylko przyroda tutaj zasługuje na uznanie – również mieszkańcy tej krainy są wyjątkowi, czego świadectwo dawali wielekroć w przeszłości. Niech żałuje ten, kto nie spędził choćby kilku dni i nocy nad Biebrzą, szczególnie wiosną, kiedy lody puszczają na rzece i po łąkach, mokradłach niesie się symfonia ptasich chórów, solowych treli, a pod lasem przechadzają się żurawie w towarzystwie łosi. Zakątek tej ziemi pod koniec XIX stulecia odwiedził Zygmunt Gloger, znany etnograf, krajoznawca, historyk: „Wioski tu jeno można dojrzeć na dalekich wyżynach, nie podlegających
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze