Dlaczego nie powiodła się „putinizacja” Turcji

Analiza Mariny Siewalniewej ukazała się 11 czerwca 2015 r. na stronach Instytutu Nowoczesnej Rosji – think tanku mającego siedzibę w New Jersey. IMR jest publiczną organizacją non profit, jego misją jest promocja demokratycznego i ekonomicznego rozwoju Rosji. Szefem IMR jest Paweł Chodorkowski, syn Michaiła. Autorka dokonuje dość szczegółowej analizy porównawczej systemów politycznych Rosji i Turcji – i pod tym względem jest to wartościowy tekst. Czy jednak ostatecznie udaje się udowodnić tezę postawioną w tytule – to już zostawiamy ocenie czytelników.
  Marina Siewalniewa
Dlaczego nie powiodła się „putinizacja” Turcji
Wyniki ostatnich wyborów parlamentarnych w Turcji okazały się dla wielu niespodzianką. Po raz pierwszy od 12 lat Partia Sprawiedliwości i Rozwoju prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana dostała tylko 41 proc. głosów, tracąc w ten sposób zwykłą większość w tureckim Wielkim Zgromadzeniu Narodowym. Polityczni analitycy charakteryzują Turcję i Rosję jako reżimy hybrydowe; jednakże analiza porównawcza dwóch krajów pokazuje, że mimo pozostawania admiratorem polityki Putina, Erdoğanowi nie jest dane pójść w ślady rosyjskiego przywódcy.


Wyniki tureckich wyborów parlamentarnych 7 czerwca musiały być szokiem dla prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana. Przede wszystkim, jego Partia Sprawiedliwości i Rozwoju (AKP) zdobyła tylko 41 proc. głosów, czyli 259 miejsc w 550-osbowym parlamencie, tracąc tym samym konstytucyjną większość po raz pierwszy od 12 lat. W efekcie aby sformować rząd, AKP będzie musiała wejść w koalicję z opozycją, a to poważne wyzwanie. Partie, które przekroczyły 10-procentowy próg wyborczy, to Partia Ludowo-Republikańska (25 proc.), Nacjonalistyczna Partia Działania (17 proc.) i prokurdyjska Ludowa Partia Demokratyczna (12,8 proc.), wszystkie w silnej opozycji do AKP. Jeśli w ciągu miesiąca AKP nie uda się dojść do porozumienia z którąkolwiek ze wspomnianych partii, Turcja stanie w obliczu...
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: