Byłem w piekle

Przed wojną jako kilkunastoletni chłopak czytał pamiętniki Józefa Białoskórskiego, powstańca śląskiego, który trafił na dziesięć lat do Legii Cudzoziemskiej. Był pod wrażeniem jego niezwykłych, mrożących krew w żyłach przygód, nadludzkiego wręcz wysiłku żołnierskiego w pustynnych piaskach Afryki. Nie przypuszczał nawet, że spotka go podobny los. Zygmunt Jatczak, rocznik 1924, wychował się na warszawskiej Woli, przy ulicy Żytniej, niedaleko skrzyżowania z ulicą Młynarską. Ojciec był policjantem, zmarł wcześnie, dwa lata przed wybuchem wojny. Zygmunt nie wyróżniał się spośród rówieśników niczym szczególnym, może jedynie tym, że posiadał wrodzony instynkt kolekcjonera, zbieracza – gromadził znaczki pocztowe, odznaczenia, pocztówki, jakieś etykiety. Jego pokój wyglądał niczym izba muzealna. Z łapanki na Majdanek W styczniu 1943 r. o mało nie przypłacił życiem wyjścia z domu. Szedł ulicą Marszałkowską, spieszył się, bo zbliżała się godzina policyjna. Niemieckie budy pojawiły się nie wiadomo skąd, wyrosły jak spod ziemi. Na ulicę wysypali się wrzeszczący żołnierze. Poczuł na plecach uderzenie kolby karabinu. A więc łapanka. Nie miał już szans na ucieczkę. Był to prawdopodobnie odwet za bojkot filmów niemieckich, akcje podziemia związane z hasłem „Tylko świnie siedzą w kinie”. Złapani zostali przewiezieni na Pawiak. Noc spędził w celi na stojąco, bo nie dało się położyć – stłoczono razem około 50 osób. Następnego dnia rano załadowano wszystkich na Dworcu Wschodnim
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze