Tomasz Lis – pluszak platformerskiej władzy

Redaktor naczelny tygodnika „Newsweek” miota się od ściany do ściany. Jednego dnia czyni pokojowe gesty wobec prezydenta elekta Andrzeja Dudy, by później zaatakować go jako przedstawiciela IV RP. Siłą napędzającą Tomasza Lisa jest strach. Jego nieustanne ostrzeżenia przed zwycięstwem obozu konserwatywnego są  niczym innym, jak zaklinaniem rzeczywistości, by to, co nieuchronne, nigdy się  nie spełniło.

Tymczasem jesienne zwycięstwo prawicy jest niemal pewne. Rządząca Platforma Obywatelska pogrąża się coraz bardziej, partia Ryszarda Petru, czyli „pudrowana” PO, ma raczej niewielkie szanse na wejście do sejmu. Dla Tomasza Lisa może to oznaczać potężne zachwianie jego kariery, a co za tym idzie – spadek i tak wątpliwej popularności.
Pod rękę z Platformą
Luty 2012 r. Człowiekiem roku tygodnika „Wprost” zostaje urzędujący premier Donald Tusk. Na scenie roi się od przedstawicieli III RP – są m.in. Jan Krzysztof Bielecki, Kazimierz Marcinkiewicz, Leszek Miller. Tusk odbiera nagrodę z pluszowym lisem w rękach – nawiązuje w ten sposób do zwolnionego kilka dni wcześniej redaktora naczelnego tygodnika „Wprost” Tomasza Lisa. Nie wiadomo, czy zdaje sobie sprawę z tego, że zrobił dziennikarzowi iście niedźwiedzią przysługę – od tego momentu Lis jest nazywany „pluszakiem” premiera.
Pałac Prezydencki, 4 czerwca 2014 r. Prezydent Bronisław Komorowski odznacza ludzi zasługujących według niego na szczególne wyróżnienie. Wśród nich jest Tomasz Lis, który otrzymuje Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski „za wybitne osiągnięcia w działalności na rzecz wolności słowa w Polsce, za wkład w rozwój wolnych mediów i niezależnego dziennikarstwa”.
Dziś, po siedmiu latach rządów PO śmiało można powiedzieć, że Lis jest pluszakiem obecnej władzy. Władzy, w obronie której jest w stanie posunąć się do kłamstw, niegodziwości i manipulacji.
Jego podejście do obecnej władzy odzwierciedlają teksty „wstępniaków” zamieszczanych w „Newsweeku”, w ...
[pozostało do przeczytania 84% tekstu]
Dostęp do artykułów: