Błękitny generał i przepowiednie Wernyhory

84-letni generał Józef Haller postanowił ostatni raz zobaczyć Polskę. 3 maja 1957 r., w czasie uroczystości na Jasnej Górze, chciał stanąć u boku prymasa Stefana Wyszyńskiego. Komunistyczne władze postanowiły zakpić z sędziwego bohatera. Zaproponowały mu przyjazd dwa dni po uroczystości i powitanie przez przedstawicieli reżimu. Oburzony Haller odmówił przyjazdu i legitymizowania komunistów. „Pamiętniki” generała Hallera, wydane przez LTW w ubiegłym roku, pokazują go nie tylko jako wybitnego wojskowego i rywala Józefa Piłsudskiego, lecz także człowieka o wyjątkowym poczuciu humoru. Klacz Niemca pomalowana na żółto W czasie I wojny światowej Haller był dowódcą II Brygady Legionów Polskich, formalnie podporządkowanej Austrii, współpracującej z Niemcami. Dlatego do komendy legionów przydzielano pruskich oficerów. Jak wspominał Haller, ze strony polskich żołnierzy spotykały ich liczne dowcipy. Jednemu z Niemców zaginęła pewnego razu rasowa klacz pełnej krwi angielskiej. Skarżył się on Hallerowi, że to dla niego wielka strata, nie tylko z powodu sumy, jaką za nią zapłacił, lecz także dlatego, że bardzo ją polubił. Haller zarządził, by ogłoszono o tej stracie w rozkazie dziennym i nakazano wszystkim oddziałom ułatwienie niemieckiemu oficerowi przeszukanie stajni. Tak też się stało. Następnego dnia oficer wyraził Hallerowi wdzięczność za pomoc, przy czym opowiedział, że w jednej stajni trafił na klacz, która patrzyła na niego podobnie jak jego własna, jakby szukała
     
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze