Emigracyjne mniejsze zło

Jeżeli nie będziemy zdolni utrzymać wzrostu na poziomie co najmniej 4 proc. średniorocznie i jeśli nie poprawi się sytuacja płacowa osób najmniej zarabiających, nikt nie powstrzyma emigracji. To będzie mniejsze zło, ale przecież zło – z prof. Ryszardem Bugajem, byłym doradcą prezydenta Lecha Kaczyńskiego, rozmawia Maciej Pawlak. Spośród około 2 mln Polaków, którzy w ostatnich latach wyjechali z kraju z powodów ekonomicznych, duża część zapewne zostanie za granicą. Skąd taka skala tego zjawiska? Jeżeli współistnieją kraje różniące się poważnie poziomem rozwoju gospodarczego, a między nimi przepływ siły roboczej jest łatwy, byłoby dziwne, gdyby do tego przepływu nie dochodziło. Rzecz jasna, jest to możliwe także wtedy, gdy koszt emocjonalny i dosłowny, związany z przemieszczeniem się, jest mniejszy od korzyści. W Polsce nie jest na pewno mniejszy od korzyści z powodu bezrobocia. Jest też spełniony warunek wstępny, o którym mówiłem. Na przykład w Wielkiej Brytanii poziom płac jest średnio trzykrotnie wyższy od polskiego, licząc według siły nabywczej pieniądza. Chociaż nasi emigranci najczęściej – choć na szczęście nie zawsze – zajmują niskie pozycje w tamtejszej hierarchii płacowej. Jednak niewątpliwie przeniesienie się tam naszych rodaków przysparza im korzyści materialnych. Dodając do tego fakt, że w Polsce bezrobocie jest relatywnie wysokie, że na Wyspach jest stosunkowo łatwiej otrzymać pracę, to nic dziwnego, że nasi rodacy się tam przenoszą. Nie
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze