Putin i jego 50 procent

Rosja napadła na Ukrainę z bardzo prostego, jednego powodu: Władimir Putin jest gangsterem, przestępcą, który na niewyobrażalną wprost skalę okrada własnych obywateli. Gdy zrozumiał protest na Majdanie w Kijowie, to się przestraszył. Pojął, iż sytuacja, w której znalazł się prezydent Wiktor Janukowycz - też gangster - może przytrafić się również jemu. Putin zdał sobie sprawę, że bunt Rosjan to tylko kwestia czasu. I tu się z nim zgadzam. Też oceniam, iż po Kijowie przyszedł czas na Moskwę - ludzie zgromadzeni na placu Czerwonym na widłach wynieśliby prezydenta z Kremla. I dlatego on uciekł do przodu – z Billem Browderem, największym inwestorem zagranicznym w Rosji, a dziś znienawidzonym przez Władimira Putina – rozmawia Michał Rachoń.

Jakiś czas temu na antenie CNN powiedział Pan, iż Władimir Putin jest prawdopodobnie najbogatszym człowiekiem na świecie. Jak zatem zgromadził ten majątek?

Na początku lat dwutysięcznych Putin wypowiedział wojnę oligarchom. Wtedy do więzienia trafił Chodorkowski. Los tego człowieka – bogatego, potężnego, a mimo to bezbronnego w starciu z Władimirem Putinem – uświadomił innym, że jeśli chcą utrzymać pieniądze i wolność, muszą iść na układ z władzą. W 2003 i w 2004 roku jeden po drugim rosyjscy oligarchowie przychodzili dogadywać się z Putinem. Gdy pytali o warunki zagwarantowania sobie wolności, słyszeli od niego „50 procent”. Dlatego oceniam, iż właśnie od 2004 roku dzisiejszy prezydent Rosji jest najbogatszym człowiekiem na świecie. Od każdego dostał swoje 50 procent i dostaje nadal.

Bardzo precyzyjnie oszacował Pan majątek prezydenta Putina – 200 miliardów dolarów. W jaki sposób dokonuje Pan tego obliczenia?
200 najzamożniejszych rosyjskich oligarchów dysponuje majątkiem o wartości około 400 miliardów dolarów. Połowa z tego należy do prezydenta Federacji Rosyjskiej. Rachunek jest prosty.

Chciałbym zapytać teraz o Pana osobistą historię. Jak to...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: