Spółdzielnia Putina, czyli krezus i kasjerzy

Dodano: 30/04/2015 - Numer 4 (110)/2015

21 marca 2014 r.  Posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Dzień wcześniej USA nałożyły sankcje na dwa banki związane z najbliższym otoczeniem Władimira Putina - Bank Rossija i SMP Bank. Wśród 20 objętych sankcjami przedstawicieli reżimu jest też trójka członków Rady. Putin sarkastycznie mówi: „Powinniśmy się od nich zdystansować. Kompromitują nas”. I każe otworzyć sobie w Banku Rossija konto, na które ma być wpłacana jego prezydencka pensja. Zaraz potem państwowe firmy energetyczne zaczynają przenosić do Banku Rossija swoje rachunki, a gubernatorzy Petersburga i obwodu leningradzkiego każą zrobić to samo podległym im instytucjom. Putin pamięta o przyjaciołach i wspólnikach, w których uderzają zachodnie sankcje. Dba w ten sposób też o własny majątek. Rosja Putina to kleptokracja w formie niespotykanej nigdzie indziej na świecie – zwłaszcza jeśli chodzi o skalę okradania własnego kraju i obywateli. Przywódca woli uchodzić w oczach Rosjan i zagranicy za silnego cara z władzą absolutną – tak wygląda państwo oficjalne. Państwo ukryte (deep state) przypomina bardziej firmę, która ma swój zarząd i prezesa. W zarządzie nie zasiadają tylko byli kagiebiści. Są też ludzie, którzy wolą trzymać się w cieniu, a łączą ich przyjaźń i szemrane interesy z początku lat 90. w Petersburgu. Wbrew powszechnej opinii, utrwalanej przez kremlowską propagandę, że rajem dla złodziejskich oligarchów była Rosja jelcynowska, także dziś rządzą oligarchowie, tylko nie tak
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze