Uwikłanie i kapitulacja

Czy ludzie, którzy do dziś w sprawie 10 kwietnia 2010 r. pozostają bezwzględnie lojalni wobec Kremla, są w ogóle zdolni do ochrony Polski przed tymże Kremlem? Dyskusja o rajdzie „Nocnych Wilków” przez Polskę pokazuje, w jak ogromnej niemocy jest nasze państwo. Zdezorientowana premier ceduje odpowiedzialność za podjęcie decyzji o wpuszczeniu gangu motocyklowego na terytorium RP na przypadkowego dowódcę zmiany straży granicznej na przejściu w Terespolu. Szef dyplomacji prosi z mównicy sejmowej, by dziennikarze przestali interesować się tą sprawą, a posłowie (koalicji i zaprzyjaźnionej z nią części opozycji) oceniają, iż „Nocne Wilki” to zwyczajni fani dwóch kółek. Najważniejsi polscy politycy, bądź co bądź ludzie odpowiedzialni także za bezpieczeństwo Polski, nie mają zupełnie pomysłu na stanowisko w sprawie rajdu ulubieńców Putina. Obstawiają, iż „problem” sam się rozwiąże, tj. gang przejedzie i w miarę niezauważony opuści polskie granice. Sęk w tym, iż tuż obok Polski toczy się wojna. Przedziwna i nieprzewidywalna. Taka, jakiej świat jeszcze w pełnej odsłonie nie widział. Wojna nowego typu: punktowa, zdominowana przez elektronikę i propagandę. I dodajmy – wojna, która może być bardzo skuteczna. Jej elementem są zarówno gang motocyklowy, jak i prorosyjscy komentatorzy internetu. Kluczowe dla bezpieczeństwa Polski jest uświadomienie sobie tej prawdy. Bo dzisiaj nie szturmujące czołgi, a szturmujące zastępy internetowych komentatorów mają większe znaczenie
     
52%
pozostało do przeczytania: 48%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze