Czym jest... tolerancja

Trudno nie odnieść wrażenia, że „tolerancja” stała się w dzisiejszych czasach jedną z najważniejszych, najczęściej przywoływanych i hołubionych „cnót” społecznych, nietolerancja zaś – wadą główną, ze wszech miar zasługującą na napiętnowanie. Rozumiana jako wyrozumiałość i życzliwość w stosunku do uczuć, poglądów, upodobań, wierzeń, obyczajów i postępowania odmiennych od naszych własnych, wydaje się być czymś w społeczeństwie pożądanym. Wszak wszyscy pragniemy żyć w świecie bez uprzedzeń, w którym respektuje się wolność drugiej osoby i darzy się ją szacunkiem. Myli się jednak ten, kto sądzi, że taki stan rzeczy osiągnie się dzięki tolerancji, podkładając pod nią zbyt szeroki zakres znaczeniowy i czyniąc z niej słowo-wytrych, otwierający bramy wspaniałego świata, w którym każdy wreszcie będzie mógł być sobą, kimś niepowtarzalnym, mającym więc prawo do niepowtarzalnych poglądów i zachowań. Tolerancja nie jest wartością absolutną, bezwzględną, obejmującą wszystko i wszystkich. Ma swoje granice, które wytyczają prawda, odpowiedzialność i dobro. Tolerancja to otwarcie na innego jako innego domagające się tego, by ów inny respektował fakt, iż ja dla niego także jestem inny i by moją inność dostrzegał. Tolerancja działać winna w dwie strony. Zgodnie z wykładnią nowożytną, tolerancja odnosiła się do sfery religijnej; związana była z  podziałami i wojnami religijnymi targającymi Europę w XV i XVI wieku i nosiła znamiona tolerancji negatywnej. Oznaczała po prostu
     
42%
pozostało do przeczytania: 58%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze