Burza na Wschodzie

Dodano: 27/02/2015 - Numer 2 (108)/2015

„Interwencja na Krymie może okazać się prologiem do takich wielkich wydarzeń w Rosji, że szybko ją samą będziemy wspominać jak drugorzędny historyczny fakt”. Władimir Pastuchow, 13 marca 2014 r. Gdy rok temu Wiktor Janukowycz uciekał z Ukrainy, mało kto spodziewał się tak dużych zmian w sytuacji międzynarodowej. Tak jak zapewne mało kto ze współczesnych mógł przewidzieć, że strzały w Sarajewie zburzą liczący 100 lat porządek. Po dokładnie 100 kolejnych latach Europa wkracza w nową epokę – nawet jeśli nie wszyscy to jeszcze zauważyli. A za Starym Kontynentem polityczne zmiany, mniejsze lub większe, obejmą cały świat. Przede wszystkim dlatego, że wojna, geograficznie europejska (wschodnioeuropejska), geopolitycznie wypowiedziana została jedynemu światowemu supermocarstwu. Tak jak islamscy terroryści na Bliskim Wschodzie, a Chiny (ostrożniej) na Dalekim Wschodzie, tak w Europie Rosja chce obalić Pax Americana. Mogło się wydawać, że podobnie jak w czasie „pomarańczowej rewolucji”, doszło po prostu do zmiany reżimu w Kijowie z prorosyjskiego na bardziej prozachodni. Cóż więc się stało, że za „rewolucją godności” poszła aneksja Krymu, „gorąca” wojna w Donbasie i „zimna” wojna Rosji z Zachodem? Otóż kluczem jest tu postawa Moskwy. W latach 2004 i 2005 pogodziła się ze zmianami na Ukrainie – zresztą ta zmiana kursu politycznego w Kijowie nie trwała długo. Władimir Putin wtedy dopiero budował reżim w Rosji, i politycznie, i militarnie, i ekonomicznie. Wtedy Kreml nie
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze