Na szczęście STASI to w Niemczech balast

Myślę, że w porównaniu z Polską czy też innymi państwami byłego bloku wschodniego, po 1989 r. starym komunistom w zjednoczonych Niemczech nie udało się (w większości) zrobić kariery w polityce czy służbie publicznej – z Ruth Hoffmann, autorką książki „Dzieci Stasi” rozmawiają Sylwia Krasnodębska i Olga Doleśniak-Harczuk.W Polsce bestsellerem okazała się książka „Resortowe dzieci. Media”. Jej autorzy pokazują, jak dzieci komunistycznych działaczy w Polsce robiły kariery dzięki ich rodzicom, którzy po 1989 r. nie tracili wpływów. Dzieci działaczy przeniosły też do współczesnej przestrzeni medialnej tamten tok myślenia i tamte wartości. Dzieci Stasi – policji politycznej NRD, o których Pani pisze, mieli zgoła inny żywot… Niestety, nie czytałam książki „Resortowe dzieci”, ale słyszałam o niej. Kiedy byłam w Polsce, wielu ludzi mówiło mi, że dzieci funkcjonariuszy wciąż zajmują istotne miejsce w przestrzeni publicznej i robią wielkie kariery. To bardzo ciekawe. Dzieci politycznej policji w NRD miały bardzo trudną, traumatyczną przeszłość! Nie były przytulane, w ich domach panowały chłód i surowe zasady. Wiele z nich było maltretowanych przez ojców. Więc po 1989 r. nie mogli nawet myśleć o jakiejkolwiek karierze. Nadal borykają się z przeszłością, często mają poważne problemy psychiczne. Plusem w niemieckiej rzeczywistości jest bez wątpienia to, że dawni oficerowie Stasi po 1989 r. nie mogli pracować dla instytucji publicznych. Mieli bardzo złą reputację. Prawie
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze