Boko Haram i inne nigeryjskie puzzle

Dodano: 01/02/2015 - Numer 1 (107)/2015

„Boko Haram jest lepiej uzbrojona i ma lepszą motywację niż nasze własne oddziały. Biorąc pod uwagę obecną sytuację, jest absolutnie niemożliwe, żebyśmy pokonali Boko Haram” Kashim Shettima, gubernator Borno (luty 2014)Boko Haram nie jest drugim Państwem Islamskim, nie jest jego filią, nie jest też regionalnym odgałęzieniem Al-Kaidy, jak te z Maghrebu czy Jemenu. Boko Haram jest integralnym elementem skomplikowanej gry o władzę i miliardy petrodolarów. Za islamistycznymi hasłami ukrywają się powiązania z lokalnymi elitami polityczno-wojskowymi, a w tle pojawiają się ambicje sąsiadów Nigerii. Obecna ofensywa islamistów jest zaś ściśle związana ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi. W całym ubiegłym roku z rąk bojówek Boko Haram śmierć poniosło około 2 tys. osób. 2014 rok był najkrwawszym od początku działalności organizacji. Już wiadomo, że bieżący będzie jeszcze dużo gorszy. Tylko w dwóch pierwszych tygodniach stycznia islamiści wymordowali około 2 tys. ludzi. Przeprowadzili też najkrwawszy w swej historii atak. To już regularna lokalna wojna, a nie tylko zamachy na szkoły czy koszary. Równie szokująca, co okrucieństwo rebeliantów, jest postawa władz. Armia jest bezradna, a ani rządząca w stanach Yobe i Borno muzułmańska opozycja, ani rząd centralny zdominowany przez chrześcijan, zbytnio się nie przejmują rzeziami. Uwagę wszystkich zaprzątają wyznaczone na luty wybory prezydenckie. Walczą w nich prezydent Goodluck Jonathan z byłym
     
8%
pozostało do przeczytania: 92%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze