Resortowy showman

Jerzy Owsiak w telewizji pojawił się na przełomie lat 1989 i 1990 jako nowa, młodzieżowa gwiazda. Nikt wówczas nie zdawał sobie sprawy, że jest on mocno związany z PRL-em zarówno poprzez związki rodzinne, jak i pracę w firmie „Carpatia”, której właściciel – Jan Załuska – podpisał zobowiązanie do współpracy z komunistycznym wywiadem wojskowym, czyli Zarządem II Sztabu Generalnego.

Jerzy Owsiak w „Carpatii” pracował tuż przed zaistnieniem w mediach, w których popularność zdobył młodzieżową pozą ze słynnym zawołaniem: „Róbta, co chceta”. W 1993 r. odbył się pierwszy finał akcji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Owsiak z dnia na dzień stał się celebrytą, a rzesza jego fanów nawet nie przypuszczała, że ojciec ich idola – Zbigniew – był pułkownikiem Milicji Obywatelskiej. Dwadzieścia dwa lata później tuż przed ostatnim finałem WOŚP Jerzy Owsiak został zapytany przez dziennikarza portalu wp.pl o przeszłość swojego ojca.
– Gdyby zrobił coś złego, IPN nie zamiatałby pod dywan takich faktów. Wypłynęłyby przy pierwszej możliwej okazji – stwierdził Owsiak, nie odnosząc się ani słowem do tego, że jego ojciec był funkcjonariuszem komunistycznych służb specjalnych.
Ochotnik do pracy w MO
W wydanej w ubiegłym roku książce „Resortowe dzieci. Media” (Wydawnictwo Fronda) jest szczegółowo opisana kariera ojca szefa Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Jak wynika z archiwów IPN, zaledwie 19-letni Zbigniew Owsiak do pracy w milicji zgłosił się w 1945 r. Jak podał – z zamiłowania. W 1946 r. Zbigniew Owsiak miał już opinię aktywnego działacza partyjnego przychylnie nastawionego do Rządu Jedności Narodowej i Związku Sowieckiego. W opinii służbowej z 1947 r. przełożeni podkreślali, że „w dużej mierze przyczynił się do rozbicia PSL w gminie Mierzeszyn”. Piastował też w tym czasie m.in. stanowisko zastępcy komendanta posterunku ds. polityczno-wychowawczych, przeszedł także kurs w szkole milicyjnej w Słupsku.
Z resortem spraw...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: