Jak Orzeł czekał na Lwa

Dodano: 01/11/2014 - Numer 10 (104)/2014

Po wybuchu Powstania Warszawskiego na polskim niebie miały się pojawić tysiące kolorowych spadochronów. Generał Stanisław Sosabowski szkolił polskich żołnierzy w szkockim ośrodku zwanym „małpim gajem” na poziomie przewyższającym brytyjskich komandosów. Niestety, szantaż Londynu spowodował, że zamiast Polski, wyzwalali oni Holandię. Zaś intrygi generałów doprowadziły do zakwestionowania ich bohaterstwa. Za sprawą upartego holenderskiego dziennikarza królowa Beatrix przywróciła im dobre imię dopiero w… 2006 r. Pan tego gorzko pożałuje! – tę groźbę z ust 28-letniego holenderskiego dziennikarza Geertjana Lassche usłyszał w 2004 r. zaskoczony minister obrony tego kraju Henk Kamp po tym, jak powiedział mu, że nie będzie odznaczał jakichś Polaków, którzy wylądowali tu 60 lat wcześniej. Gdy Lassche jako student pierwszy raz zajął się spadochroniarzami Sosabowskiego, nie wiedział, że oto rozpoczyna najważniejsze dziennikarskie śledztwo swojego życia. Przekonywał się co do tego z każdą kolejną rozmową i odkrywanym dokumentem. Prawda, którą odkrył, spowodowała, że złamał dziennikarskie standardy, by wykrzyczeć ministrowi, że w historii Holandii jest „biała plama”, która wymaga naprawienia wyrządzonej krzywdy. Zachowanie reportera wywarło wrażenie na ministrze. A film Lassche „God bless Montgomery – zapomniani bohaterowie bitwy pod Arnhem” wstrząsnął w 2004 r. Holandią. I spowodował, że nazwisko Sosabowski stało się znane każdemu holenderskiemu dziecku. Małpi gaj?
     
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze