Ostatni z oddziału „Wydry”

Lucjan uważał się za twardziela, ale kiedy wrócił do celi, usiadł przy stole i płakał. Nie mógł opanować łez. Może to była reakcja na widok przyjaznych twarzy współwięźniów z celi, a może dobrodusznego zwracania się: „Lucuchna”? Był drugi dzień Bożego Narodzenia. Wszyscy częstowali go chlebem i tym, co mieli najlepsze. Kiedy wszyscy w celi już spali, dziękował Bogu, że wytrwał... Losy kresowych żołnierzy Armii Krajowej po operacji „Ostra Brama”, po lipcu 1944 r., były niezwykle dramatyczne i potwornie pogmatwane. Dowództwo Okręgu Wileńskiego AK, na czele z płk. Aleksandrem Krzyżanowskim „Wilkiem”, zostało w sposób podstępny aresztowane przez Sowietów. Kilka tysięcy oficerów i żołnierzy wywieziono do łagrów. Ci, którzy nie dali się Sowietom, nadal prowadzili walkę – jedni, nieliczni, straceńcy, ciągle na rodzinnej ziemi, chroniący do końca miejscową społeczność, inni przechodzili za linię Curzona i tutaj szukali kontaktów. Wileńscy i nowogródzcy żołnierze pozbawieni dowództwa, zwolnieni z przysięgi wojskowej, kierowali się już wyłącznie nakazem moralnym, nakazem sumienia. Ryszard Sosnowski „Wydra” (rocznik 1922) pochodził z Kiemieliszek na Wileńszczyźnie, miejscowości gminnej położonej niedaleko miasteczka Świr w powiecie święciańskim. To w jego bliskiej okolicy powstał pierwszy leśny oddział partyzantki wileńskiej AK por. Antoniego Burzyńskiego „Kmicica”. Jesienią 1944 r. „Wydra” wraz z innymi wileńskimi żołnierzami AK został wcielony do tzw. Ludowego Wojska
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze