Duchy kresowego dzieciństwa

W mojej trylogii znajdzie czytelnik bogatą i szeroką panoramę życia kresowego, jego blaski i cienie, wielkie miłości, obyczaje, tradycje, silne związki uczuciowe, towarzyskie, sąsiedzkie między Polakami, Ukraińcami, Żydami, Ormianami, Niemcami, Rosjanami itp., lecz także znajdzie odpowiedź, co się z Kresami stało i jak doszło do zniszczenia 600-letniej wspólnej historii i kto jest za to odpowiedzialny – z pisarzem Stanisławem Srokowskim rozmawia Dariusz Jarosiński.Jeżeli się nie mylę, pierwszą Pana książką na temat Kresów była powieść „Duchy dzieciństwa”, która ukazała się w 1985 r. Czy to były duchy Pana dzieciństwa? Krytyka literacka i czytelnicy tak sądzą. Istotnie, pierwszą powieścią, w której całkowicie zająłem się ludobójstwem na Kresach, były „Duchy dzieciństwa”. Ale zanim powstały „Duchy”, dużo wcześniej, bo w 1981 r., ukazał się w wydawnictwie „Śląsk” zbiór moich opowiadań pt. „Walka kogutów”. I to właśnie w nim pojawiły się po raz pierwszy motywy kresowe, opis zbrodni i zwyrodnienia moralnego. Tytuł pierwszego opowiadania brzmiał „Dziadek”, a pierwsze zdanie zaczynało się tak: „Ocalałem w stodole, gdy koguty piały nad ranem, a kości schły pod płotami”. A jedno z kolejnych zdań miało taki kształt: „Przyjdą – krakały baby na progach. W lasach się gromadzą”… Rzecz jasna, mowa tu o rzezi, jakiej się dopuścili ukraińscy nacjonaliści na polskich Kresach. Jednak ówczesna krytyka tego nie zauważyła lub zauważyć nie chciała. Dozgonna przyjaźń ze Związkiem
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze