W pułapce seksualizacji

Dodano: 30/09/2014 - Numer 9 (103)/2014

W jednym z poznańskich przedszkoli czteroletnie dziewczynki dostały na zakończenie „roku przedszkolnego” kolorowanki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie treść wierszyków w książeczce zamieszczonych: „Zamiast w spodniach, pójdę w mini, ono dziewczę ze mnie czyni. I koturny też założę, trochę wyższa będę może” czy „Piękna mini, torebeczka i wyglądam jak laleczka. Do kompletu koraliki, bo mam w uszach dwa kolczyki”. 12 września odbyło się w Sejmie głosowanie nad społecznym projektem ustawy „Stop pedofilii”, podpisanym przez ćwierć miliona Polaków. Projekt został przez posłów odrzucony w pierwszym czytaniu. Dyskusja poprzedzająca głosowanie była krótka. Wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski  stwierdził, że projekt ten jest zbędny, bo jego treść nie ma żadnego związku z pedofilią, i że obowiązujące prawo nie zezwala na prowadzenie zajęć z permisywnej edukacji seksualnej. Tymczasem przychylność MEN i Ministerstwa Zdrowia dla standardów edukacji seksualnej rekomendowanych przez WHO słusznie napawać może niepokojem o to, że obowiązującą w Polsce edukację seksualną typu A, czyli przedmiot „wychowanie do życia w rodzinie”, zastąpi edukacja seksualna typu B, czyli permisywna. Pojawiło się wszak kilka programów, m.in. dla przedszkolaków, które są już wdrażane, a proponowany przez „Ponton” podręcznik do edukacji seksualnej wzbudził zażenowanie nawet Ewy Kopacz, która przerwała Mariuszowi Dzierżawskiemu, pełnomocnikowi komitetu „Stop pedofilii”, cytowanie
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze