Malarz, co kładł na rękę zbójów jarmarcznych

Dodano: 05/09/2014 - Numer 8 (102)/2014

Targ bożonarodzeniowy w młodopolskim Krakowie odbywał się na Rynku Głównym, od strony pomnika Mickiewicza. Jak chwalili się krakowianie, las choinek wyrastał wtedy tam tak wielki, że sam malarz Kasper Żelechowski, będąc „zaledwie” po paru absyntach (trunek cyganerii, nieco słabszy od spirytusu, ale na bazie ponoć halucynogennego piołunu), wszedł pewnego razu omyłkowo w ów gąszcz ze sztucerem, pragnąc coś upolować. Innym razem Żelechowski spotkał na klatce schodowej malarza Schwarca. Żelechowski schodził, a Schwarc, dysząc i sapiąc, wspinał się na czwarte piętro. – Ja się cieszę, że widzę Waszeć. Jak zdrowie? – spytał Kasper. – Źle i to bardzo źle – serce, angina. Właśnie wracam od lekarza. Nie wolno mi już pracować, nie wolno się męczyć, nie wolno mi też wychodzić tak wysoko – aż na czwarte piętro… W tej sytuacji Żelechowski zalecił mu trzymanie się lekarskiego zakazu: – Zejdźmy więc na dół – pójdziemy na wódkę, tylko dwa kroki stąd. Zapewniam cię, nie zmęczysz się. „Kasper Żelechowski, wspaniały artysta malarz, jeden z drużbów na ślubie Tetmajera w Bronowicach, żywy uczestnik prawdziwego »Wesela«, jeden z roztańczonych chochołów – raz do koła, raz do koła…” – tak jednego z wybitniejszych malarzy Młodej Polski i założyciela kabaretu Zielony Balonik wspominał w książce „Kopiec wspomnień” karykaturzysta Antoni Wasilewski. Żelechowski uznawany był za jednego z najzdolniejszych uczniów Jana Matejki, a jego obraz „Wywłaszczenie” był przez lata najpopularniejszą
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze