Nixon Horror Show

Szwarccharakter amerykańskiej polityki. Synonim obciachu, symbol politycznego cynizmu i kłamstwa. Używany od kilkudziesięciu lat jako retoryczna pałka do bicia republikanów. Potępiany („Wszyscy ludzie prezydenta”), a co gorsza – regularnie ośmieszany w mediach. Wykpiwał go, zupełnie á propos niczego, Robin Williams w „Good Morning, Vietnam”. W animowanej „Futuramie”, której akcja rozpoczyna się w  3000 r., jego zakonserwowana głowa w słoju pełni funkcję (bardzo złego) prezydenta Ziemi, a w „Simpsonach” ofermowaty kolega Barta nosi imię Milhouse, ewidentnie w nawiązaniu do Richarda Milhousa Nixona, 37. prezydenta Stanów Zjednoczonych.

„Szanowny Panie Prezydencie. Przede wszystkim chciałbym się przedstawić. Jestem Elvis Presley i podziwiam Pana i mam wielki szacunek dla Pańskiego urzędu. Rozmawiałem z wiceprezydentem Agnew w Palm Springs trzy tygodnie temu i wyraziłem moją troskę o nasz kraj. Narkotykowa kultura, elementy hipisowskie, SDS [wpływowa w latach 60. lewicowa organizacja – Students for a Democratic Society – Studenci na Rzecz Demokratycznego Społeczeństwa – red.], Czarne Pantery etc., nie uważają mnie za ich wroga albo jak oni to nazywają za establishment. Ja to nazywam Ameryką i ją kocham. Proszę Pana, potrafię i będę służył, jak tylko potrafię, żeby pomóc krajowi. Nie mam innej troski czy motywów niż pomóc krajowi.
Stąd chciałbym otrzymać tytuł albo pozycję z nominacji. Potrafię i uczynię więcej dobra, jeśli zostanę mianowany Niezrzeszonym Agentem Federalnym i pomogę Panu na swój sposób poprzez moją komunikację z ludźmi w każdym wieku. Po pierwsze i przede wszystkim, jestem artystą estradowym, ale wszystko, czego mi potrzeba, to federalna legitymacja. Jestem w samolocie z senatorem Georgem Murphym [republikanin z Kalifornii, przedtem aktor i tancerz, pierwszy przedstawiciel show businessu, który zaistniał w amerykańskiej polityce, Ronald Reagan nazywał go swoim Janem Chrzcicielem – red.] dyskutowaliśmy problemy, przed...
[pozostało do przeczytania 85% tekstu]
Dostęp do artykułów: