NATURALNI SOJUSZNICY

W jednym z opowiadań Wladimira Kaminera pojawia się postać pulchnego Martina - idealisty. Martin jest zakochanym w dwóch kółkach deputowanym do Bundestagu. Osobnikiem ciekawym świata, a przy okazji ofiarnym utrwalaczem przyjaźni niemiecko-rosyjskiej. Luksusowym rowerkiem wyrusza entuzjastyczny Martin na Syberię. Jedzie, by „zostawić znak pokoju i porozumienia między narodami”.

To, czy Martin jest postacią fikcyjną, czy prawdziwą, jest kwestią drugorzędną, istotne, że na takich Martinów jest dziś w Niemczech urodzaj. Zauroczeni odmętami „rosyjskiej duszy”, pokonują ścieżki dawno już przetarte przez Manna i Rilkego. Ci z zacięciem reformatorskim czerpią garściami z leibnizowskiej pasji zapisywania rosyjskiej „tabula rasa”. Jeszcze inni uniżenie chylą czoła przed selektywnie pojmowaną historią kolosa. I tak w tyglu niemieckich uczuć do Rosji stapia się podziw z lękiem, ciekawość z ignorancją, szacunek z odrazą. W jednym kotle pływa pyzata matrioszka i wódka „Putinówka”, bolszewik z milutką Cieburaszką i krokodylem Gieną, dalej caryca Katarzyna i Anna Karenina. Można by wyliczać w nieskończoność. Galimatias, na który składają się niemieckie wyobrażenia o rosyjskiej polityce, kulturze, gospodarce i prozie życia, przypomina barwny komiks. Głównym bohaterem jest Putin karmiący małego łosia i dobry Niemiec podający mu butelkę ze smoczkiem.

Interesy z wrogiem

Nikołaj Berzarin czuwa nad Berlinem. Z zaświatów nadzoruje rozwój infrastruktury, odgruzowuje teatry i strzeże niemieckie kobiety przed zakusami czerwonoarmiejców. Generał Berzarin – pierwszy komendant wywróconej do góry dnem kolebki III Rzeszy. Ten bohater, który w iście stalinowskim stylu wyzwalał Polskę i uczestniczył w eksterminacji niepokornych Bałtów, zasłużył post mortem na klucze do bram miasta. Od 1975 r. z oddaniem pełni honory majordomusa w stolicy Niemiec.

Nadanie mu honorowego obywatelstwa Berlina (wschodniego, a później i...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: