Od Polski szwoleżerów do Polski skundlonej

Przodek Mariana Kamila Dziewanowskiego poprowadził słynną szarżę pod Somosierrą, więc za jego przykładem i on sam bronił Polski w 1939 r. jako jeden z ostatnich szwoleżerów. A potem, będąc profesorem amerykańskich uniwersytetów, bił się z tamtejszymi wielbicielami Stalina jako autor książki demaskującej prawdę o Komunistycznej Partii Polski. Udowodnił, że to polscy komuniści sprowadzili na swój kraj w 1920 r. bolszewicki najazd. W maju 1958 r., w ramach odwilży Marian Kamil Dziewanowski, były kawalerzysta z 3. Pułku Szwoleżerów, przyjechał pierwszy raz po wojnie do Warszawy. Ojczyznę odwiedził jako amerykański „profesor wymienny” z Boston College, w ramach stypendium Fundacji Forda. Miał badać dzieje KPP. Na miejscu dowiedział się jednak od historyka prof. Janusza Durko, kierownika archiwum w Zakładzie Historii Partii przy KC PZPR, że dostęp do niego mają tylko historycy partyjni.Drożej sram, niźli jadam, czyli komunistyczne kontrowersje Zamiast gnuśnieć w archiwach, Dziewanowski spacerował więc po ulicach, dzięki czemu poczynić mógł rewelacyjne uwagi na temat zmian w języku, używanym przez zwykłych ludzi i akademickie elity, jakie dokonały się w ciągu niemal 20 lat jego nieobecności w kraju. „Cechą języka powszechnie używanego przez ludzi z kraju była przesadna skłonność do używania form zdrobniałych, jak na przykład »chlebek«, »masełko«, »pieniążki«”– notował. Co to było? Dziewanowski nie miał wątpliwości: „paplanina” i „językowa
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze