Kto jest przeciwko tyranii, proszę wstać!

Portrety poety Wasyla Stusa, z drutem kolczastym i czerwonymi różami, trzymane przez młodych Ukraińców na kijowskim Majdanie, mówią wszystko o ich nastrojach. Stus jest dla nich tym, kim dla młodych Polaków był w latach 80. Zbigniew Herbert. Symbolem nieugiętości i bezkompromisowości. Najwybitniejszy ukraiński poeta drugiej połowy XX w., zafascynowany Polską, został zamordowany w sowieckim łagrze w 1985 r., w czasie gorbaczowowskiej pieriestrojki. „Wasyl Stus poniósł męczeńską śmierć za to, że bez względu na przeciwności, pozostał człowiekiem wewnętrznie wolnym” – pisał prof. Włodzimierz Mokry w „Krakowskich Zeszytach Ukraino- znawczych” (t. I–II, 1992–1993). Ukraiński dysydent Łeonid Pluszcz w szkicu napisanym w Paryżu na wieść o śmierci Stusa stwierdził: „Trudno wyjaśnić czytelnikowi zachodniemu, za co zabijają poetów (na Wschodzie). Trudno wyjaśnić i to, w imię czego poeci ukraińscy świadomie idą na śmierć w obozach. Bo i sama poezja w obecnych czasach nie pełni na Zachodzie tej roli... U nas poeta wciąż pozostaje wyrazicielem duszy narodu, narodowego sumienia. Wciąż pozostaje on prorokiem. Władze (…) widzą w każdym prawdziwym poecie wroga godnego zakatowania na śmierć”. Słowa te w szczególny sposób brzmią w chwili, gdy je piszę – media informują właśnie o tym, że w czasie krwawych wydarzeń w Kijowie Berkut zamordował 20-letniego poetę Serhija Nikojana. Patrzę na filmik, na którym 20-latek recytuje wiersz romantycznego ukraińskiego wieszcza Tarasa
     
7%
pozostało do przeczytania: 93%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze