Ulotne piękno czasu szogunów

Edo, Japonia sprzed kilku wieków jest nam bliższa, niż mogłoby się wydawać. Zatrzymywanie chwili, która umyka, to cel znacznej części kulturowych elit Europy. Warto to zdemistyfikować. Mówi się, że ze Wschodu czerpiemy światło – ex Oriente lux. Historycy filozofii chętnie podkreślają, że europejska filozofia powstała pod silnym wpływem orfików, a więc azjatyckiej sekty. Dla chrześcijan to pojęcie oznacza jeszcze coś innego. Jerozolima jest na Wschodzie i to z niej przyszło światło, a więc Chrystus. Dzisiejsi natomiast Europejczycy, zarówno ci zwykli, chodzący na kursy jogi, jak i ci bardziej wysublimowani, szukają inspiracji w filozofii już nie Bliskiego, lecz Dalekiego Wschodu. Nie uświadamiają sobie jednak, że nie muszą daleko szukać. W tożsamość europejską wpisane są bowiem pewne schematy zachowań, które łączą nas z Azjatami. Skoro bowiem natura ludzka jest jedna – jedna dla Europejczyków i Azjatów, to pewne wzorce zachowań będą się powtarzać. Jest w tym wiele pięknych elementów. Czai się jednak także niebiezpieczeństwo. Jeśli szukamy zaś takiej pigułki, modelowego wzorca, zacznijmy studiować Japonię czasów Tokugawów. To wtedy, w okresie zamknięcia na świat, wytworzyła się specyficzna kultura, która wydobyła na powierzchnię pewne charakterystyczne cechy ludzkich postaw. Łatwo je zagubić, oglądając nieświadomie widoki góry Fudżi, wielokrotnie powielane i publikowane w kolorowych albumach. Albo drzeworyty, które przedstawiają gejsze. To zjawisko trzeba
     
6%
pozostało do przeczytania: 94%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze