Chiny uwięziły Jezusa

Biblia mówi nam, abyśmy pamiętali o więźniach, i chrześcijanie muszą sobie uświadomić, że Chiny po prostu uwięziły Jezusa. Jeśli nie możemy odwiedzić uwięzionych, to możemy pisać do nich; ale przede wszystkim możemy się modlić do Pana, by ten skruszył kajdany zła, jakimi skute są dusze chińskich przywódców – z Bobem Fu rozmawia Lydia Goodman.

Zeznawał Pan nie raz przed Kongresem amerykańskim, spotykał się ze światowymi przywódcami, często był Pan zapraszany do Białego Domu, aby mówić w imieniu uwięzionych w Chinach za wiarę. Miał Pan okazję współpracować z rządami trzech prezydentów: Clintona, Busha i Obamy. Czy widzi Pan jakieś istotne różnice w sposobie, w jaki te trzy administracje podchodziły lub podchodzą do zagadnienia wolności religijnej?
Przede wszystkim pragnę podkreślić, że w polityce zagranicznej zagadnienia wolności religijnej i praw człowieka nie są kwestiami, którymi zajmuje się jedna partia. Ustawa o międzynarodowej wolności religijnej przeszła głosami większości republikańskiej w Kongresie, ale została podpisana przez prezydenta Billa Clintona. Był to pierwszy od momentu uchwalenia pierwszej poprawki do konstytucji Stanów Zjednoczonych tak ważny akt prawny dotyczący wolności religijnej. Nasza organizacja China Aid jest pozarządowa, niezwiązana z żadnym ugrupowaniem politycznym. Współpracujemy z każdym, bez względu na przynależność partyjną, wyznacznikiem jest poparcie dla wolności religijnej, praw człowieka i rządów prawa w Chinach.
Jednak ostatnio obserwuję zmianę, którą nazwałbym pasywnym defetyzmem. Demokracja i prawa człowieka zostały usunięte jako czołowe zagadnienia bezpieczeństwa narodowego. Jasno dał to do zrozumienia prezydent Obama w swoim przemówieniu w ONZ, kiedy, wyliczając swoje priorytety, ograniczył je w zasadzie do energii, ropy i bezpieczeństwa gospodarczego.
Ówczesna sekretarz stanu Hillary Clinton potwierdziła to swoją haniebną wypowiedzią w czasie wizyty w Chinach,...
[pozostało do przeczytania 80% tekstu]
Dostęp do artykułów: