Tym razem do Japonii

Średniowieczni mnisi buddyjscy pisali o ulotności i kruchości wszystkiego, co nas otacza, by uprzytomnić swoim współczesnym, że marne to wszystko i niewarte naszej uwagi. Choć ich perspektywa była zupełnie inna niż proroków Izraela i myślicieli wczesnego chrześcijaństwa, to jednak odnaleźć można wiele wspólnych dla nich motywacji. Minęło kilkaset lat i u progu XVII wieku, w czasach, gdy Japonią zaczął rządzić reżim Tokugawów, stary motyw kruchości życia uległ całkowitej przemianie. Podstawowa obserwacja pozostała ta sama: wszystko jest chwilowe i ulotne. Wniosek, jaki z tego wyciągano, był jednak zupełnie inny. Skoro wszystko jest tak kruche, to potrzebuje z naszej strony specjalnej uwagi. Artyści japońscy skupili się więc na zatrzymywaniu i utrwalaniu tych chwil, trochę jak dzisiejsi japońscy turyści, którzy nie mogą powstrzymać się przed robieniem zdjęć. Choć ci dzisiejsi fotografują, co popadnie. Ich poprzednicy jednak, wysmakowani i biegli w swoim rzemiośle, koncentrowali się na tym, co piękne, nawet jeśli kończy się szybko. Dla wielu Polaków pierwszym książkowym spotkaniem z japońską sztuką była pozycja Zofii Alberowej „O sztuce Japonii”. Jej autorka, wieloletnia badaczka tego kraju, kustosz zbiorów japońskich w Muzeum Narodowym w Krakowie, tropicielka japoników w Polsce, różniła się od wielu jej współczesnych następców. Powierzchowne książki podróżnicze, gagi sytuacyjne z wycieczek Polaków do Japonii, pensjonarskie powiastki – z tego wszystkiego
     
45%
pozostało do przeczytania: 55%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze