Między stróżem a heterą

W sferach, w które państwo chce ingerować, lepiej, by robiło to samo, przy użyciu swoich instrumentów i bez pośredników. XX wiek przyniósł kompromitację dwóch wielkich filozofii myślenia o państwie: socjalistycznej i liberalnej. Socjalizm wcielany przez komunistów dał cierpienie, nędzę, a wreszcie straszliwe ludobójstwo. Jego dużo łagodniejsza wersja – socjaldemokratyczna – też nie okazała się wielkim zbawieniem. Państwa socjalne wprawdzie zapewniały swoim obywatelom pewien poziom bezpieczeństwa, ale szybko popadały w kryzysy, które doprowadziły je do obniżenia poziomu rozwoju gospodarczego, a w konsekwencji pogorszenia perspektyw obywateli. W zamian za państwową opiekę zdrowotną i darmowe szkolnictwo użytkownikom tych systemów narzucano sposób życia, a nawet wychowania dzieci. Państw liberalnych było bardzo mało. Pewną próbę budowy liberalizmu gospodarczego wykazywały Stany Zjednoczone w czasach rządów Ronalda Reagana. Choć nie było to państwo w pełni liberalne, odniosło wielki sukces gospodarczy. Nie dało jednak rady utrzymać tego trendu i już następca Reagana, George Bush, zaczął podwyższać podatki. To pozbawiło go szansy na drugą kadencję i doprowadziło do objęcia steru rządów przez demokratów. USA musiały borykać się z tanią produkcją z Azji, drogimi paliwami z importu i rosnącą presją socjalną własnych obywateli i imigrantów. Już wtedy było widać, że obydwa modele – socjalistyczny i liberalny – z tym sobie nie poradzą. Brak nowego pomysłu na gospodarkę
     
37%
pozostało do przeczytania: 63%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze