Łzy Czapińskiego i księżyc (jako pokrzywdzony)

Przestroga dla polityków. Zdjęcie na dwie kolumny w najbardziej znanym amerykańskim tygodniku. Rok 1979, roześmiany od ucha do ucha prezydent USA Jimmy Carter, na masce (!) limuzyny, otoczony przez rozentuzjazmowany tłum w morzu chorągiewek Stars and Stripes. Głowa Państwa dosłownie w pozycji półleżącej przed przednią szybą, jest bez marynarki, ściska dłonie rodaków, ludzie wyciągają ręce niczym w czasie pielgrzymek Jana Pawła II (skądinąd, Carter przegrał z Polakiem, bo prestiżową okładkę tegoż tygodnika „zajął” w tym numerze nasz Ojciec Święty…), błyskają flesze, same uśmiechnięte twarze wokół. Nie mam tego zdjęcia w moim domowym archiwum, ale mogę je sobie wyobrazić: półtora roku później przygnębiona twarz Jimmy’ego Cartera, gdy w noc wyborczą dowiaduje się, iż nie będzie prezydentem na następną kadencję – bo będzie nim były aktor i działacz Związku Zawodowego Aktorów Filmowych Ronald Reagan... Zaiste, miał rację nie tylko dzielny, ale mądry przeor Augustyn Kordecki z Jasnej Góry, gdy mówił Szwedom, iż „fortuna kołem się toczy”. W polityce widać to szczególnie. Bo w polityce, w rzeczy samej „dłużej klasztora niż przeora”. To wpisuję do sztambucha sobie, a także moim koleżankom i kolegom – politykom różnej maści. Czy pamiętają Państwo, reklamowane zresztą przez „Gazetę Wyborczą”, koszulki z 2005 r. z napisem: „Nie płakałem po papieżu”? Ja pamiętam i będę pamiętać zawsze, aby nie uniosły mnie opary idealizmu w odniesieniu do społeczeństwa, w którym żyję.
     
35%
pozostało do przeczytania: 65%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze