(Nie)dola (nie)pełnosprawnych

Co zrobią opiekunowie osób niepełnosprawnych, którym na mocy ustawy odebrano prawo do świadczenia pielęgnacyjnego – jedynego źródła dochodu, a którzy do pracy pójść nie mogą, gdyż osoba chora potrzebuje stałej opieki, a na zatrudnienie profesjonalnego opiekuna po prostu ich nie stać?

Problem niepełnosprawności dotyka nie tylko samych niepełnosprawnych, lecz także ich rodzin. Obecność takiej osoby zmienia, w mniejszym bądź większym stopniu, rytm życia całej rodziny. Nie oznacza to jednak, że pogarsza. Czyni go innym. Wiele zależy od tego, na jaką pomoc w tej trudnej sytuacji niepełnosprawni i ich rodziny mogą liczyć. Niestety – na niewiele, a kolejne antyspołeczne działania rządu nawet to „niewiele” jeszcze zmniejszyły. W odniesieniu do około 100 tys. opiekunów niepełnosprawnych osób dorosłych – do zera. 1 lipca, na mocy ustawy uchwalonej w grudniu ubiegłego roku i obowiązującej od początku tego roku, odebrano im prawo do świadczenia pielęgnacyjnego, a wraz z nim ubezpieczenie zdrowotne i składki emerytalno-rentowe. „Wykluczeni Opiekunowie Osób Dorosłych” protestują, próbują zwrócić na siebie uwagę opinii publicznej, jednak ich głos jest w dużej mierze ignorowany, zwłaszcza przez tych, którzy przede wszystkim winni go usłyszeć. Czy trzeba doświadczyć bycia w takiej, jak ci ludzie sytuacji, by zrozumieć wagę ich problemu? Wydaje się, że nie, że odrobina empatii wystarczy, by ich sytuację zrozumieć. Właśnie, choćby odrobina empatii i elementarnego poczucia sprawiedliwości. Jak widać, trudno o to nie tylko w odniesieniu do przedstawicieli partii rządzącej, lecz także kształtujących opinię publiczną mediów.

Kolejna hipokryzja premiera
27 września 2011 r. premier Donald Tusk, składając obietnice przedwyborcze, mówił, że osoby opiekujące się całodobowo chorymi, niepełnosprawnymi lub starszymi członkami rodziny powinny otrzymywać za to ekwiwalent „w wysokości zbliżonej do niskiej pensji, a nie taki skromny...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: