Wojna rosyjsko-gruzińska: 10 wniosków dla Estonii

Wychodzono (…) z założenia, że Rosja nie zaatakuje swych sąsiadów. Takie założenie odeszło do lamusa wraz z wojną rosyjsko-gruzińską, dziś wszystko analizuje się z innego punktu widzenia. (…) Dla Estonii to doświadczenie oznacza, że powinniśmy być dobrze zintegrowani i przygotowani do współdziałania z NATO, ale jednocześnie powinniśmy zadbać o własne niezależne możliwości obronne. Duże znaczenie ma przy tym gotowość wystąpienia w obronie własnego państwa. Im silniejsza wola walki, tym bezpieczniejsze państwo.


Kadr z filmu „5 dni wojny” osadzonego w czasie wojny Rosji z Gruzją

Mija pięć lat od wojny rosyjsko-gruzińskiej. Wiele o niej już napisano, nakręcono nawet film. Wciąż jednak wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Na przykład: są różne opinie na temat tego, kiedy dokładnie wojna się zaczęła i kiedy zakończyła; kto ją zaczął; kto ponosił winę. Pozostawiając na boku polityczne aspekty, skupię się na dziesięciu wnioskach, które mogą być pomocne w zorganizowaniu obrony Estonii.

1. Lepsza gorzka prawda niż piękne iluzje

Podczas gdy Rosja przygotowywała się do wojny latami, wiedząc dokładnie, czego chce, Gruzja tego nie zrobiła. Gruzja pozwoliła wciągnąć się w wojnę w skrajnie niekorzystnym czasie. Jej najlepsza brygada służyła w Iraku, a druga była w drodze, by ją zmienić. Część wojska była w trakcie przezbrajania, sprzęt był serwisowany, a wielu oficerów na urlopach. Minister obrony spędzał wakacje we Włoszech. Gruzińska armia żyła iluzjami. Nie podjęto żadnych poważnych przygotowań do obrony kraju. Liczono na to, że walki będą się toczyć na terenie Abchazji czy Osetii Południowej. W opinii Gruzinów, większa interwencja rosyjska była bardzo mało prawdopodobna i nie brano jej pod uwagę podczas planowania operacji. Dlatego wejście w kontakt bojowy z rosyjską armią dla żołnierzy gruzińskich było zupełnym zaskoczeniem i szokiem, z których nie mogli się otrząsnąć przez wiele dni....
[pozostało do przeczytania 78% tekstu]
Dostęp do artykułów: