Rozterki i strona człowiecza wrażliwego Towarzysza Komendanta

Czym była ta pierwsza, prawdziwa „Solidarność”, która wybuchła w 1980 r.? Jak wytłumaczyć to młodym robotnikom, którzy wychodzą na ulicę we wrześniu 2013 r.? Jak to zrobić, gdy z nazwą tą kojarzeni bywają dziś dzięki mediom III RP głównie ci spośród dawnych liderów „Solidarności”, którzy ideały dawno przehandlowali za przywileje, kosztem ludzi pracy? Myślę, że najlepiej można okazać to na przykładzie konkretnych ludzi. Przedrukowujemy dziś dwa listy wysłane zza krat przez internowanych działaczy „Solidarności”. Pierwszy to dowcipny, złośliwy list Jacka Sadowskiego z Komisji Fabrycznej NSZZ „Solidarność” w Fabryce Samochodów Ciężarowych w Starachowicach, redaktora związkowej prasy. Gdy milicja przyszła po niego 13 grudnia, wraz z matką zatarasował drzwi szafą, a w tym czasie żona przez balkon wzywała pomoc. List został wysłany z Ośrodka Internowania na kieleckich Piaskach do Komendanta Wojewódzkiego MO w Kielcach. Odwoływał się do jego rzekomej wrażliwości, która każe mu prowadzić pełen rozterek wewnętrzny dialog na temat uwięzienia Sadowskiego. Komendant nie raczył odpisać na list, a Sadowski po wypuszczeniu z obozu internowania trafił na emigrację do Francji. Drugi list jest pod pewnymi względami zupełnie inny – internowany legendarny nauczyciel, polonista Ireneusz Gugulski napisał go zza krat do swoich maturzystów z VI Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Reytana w Warszawie. To list wychowawcy z prawdziwego zdarzenia, który uwięziony, udziela w pięknych słowach
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze