Zrozumieć Koreę Północną

Dodano: 01/05/2013 - Numer 4 (86)/2013

Gdy w grudniu 2011 r. umierał Kim Dzong Il i na jego następcę namaszczony został jego trzeci syn, media pytały mnie, czy Kim Dzong Un będzie skłonny do zreformowania północnokoreańskiej polityki i gospodarki. Dziennikarze zwracali uwagę, że Kim Dzong Un był przez kilka lat kształcony w Szwajcarii, gdzie zasmakował dobrobytu i wolności. Poza tym sugerowano, że jako młody przywódca będzie skory szukać nowych metod działania. Krótko mówiąc – może się okazać reformatorem. Ciekawe, że dokładnie to samo mówiono o Kim Dzong Ilu, gdy ten przejął schedę po swoim ojcu Kim Ir Senie. Reformacja Korei Północnej to byłby świetny temat dla mediów. Życie bywa jednak dość jednostajne i banalne, więc nie spodziewałam się zbyt wiele po młodym Kimie. Mój ulubiony przykład to syryjski dyktator Baszar al-Assad, który mimo czteroletnich studiów podyplomowych w Londynie nie okazał się politycznym reformatorem, gdy przejął władzę po ojcu.Nie pytaj o żony Zaraz po tym, jak Kim Dzong Un doszedł do władzy, często pokazywał się publicznie z kobietą, która okazała się być jego żoną. Znowu pojawiło się pytanie: czy to oznaka zmiany? Ojciec Kima miał przynajmniej jedną żonę i kilka kochanek, ale nigdy nie pojawił się z żadną z nich publicznie. Północni Koreańczycy szybko nauczyli się nie pytać, czy ich przywódca jest żonaty, czy nie. I znów na myśl przychodzi Assad, którego żona wychowała się i kształciła w Anglii, ale nie miała znaczącego wpływu na polityczną postawę męża. Zajmuję się
     
10%
pozostało do przeczytania: 90%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze