Jak dorastałem z dwiema matkami

Na społecznym marginesie Jako najmłodsze z biologicznych dzieci mojej mamy byłem jednocześnie jedyną jej pociechą wychowywaną zupełnie bez ojca. Kiedy dzieci partnerki mojej mamy opuściły dom i wyjechały na studia, kobieta wprowadziła się do nas. Zamieszkaliśmy razem. Nie trwało to zbyt długo, matka zmarła zaraz potem, przeżywszy zaledwie 53 lata. Ja miałem wówczas 19 lat. Byłem dzieckiem, które […] doświadczyło życia z „homoseksualnymi rodzicami”. I było to bardzo trudne dorastanie. Nie chodziło o jakieś uprzedzenia sąsiadów – ludzie w naszym otoczeniu w zasadzie nie wiedzieli, co się dzieje u nas w domu. Dla obserwatorów z zewnątrz byłem ułożonym chłopcem i wzorowym uczniem. Na świadectwie ze szkoły średniej od góry do dołu widniały same piątki. Jednak gdzieś wewnętrznie czułem się zmieszany. Kiedy dom, w którym dorastasz, tak drastycznie odbiega od wszystkiego, co cię otacza, i wyraźnie łamie fundamentalne zasady relacji międzyludzkich, siłą rzeczy wyrastasz na dziwaka. Nie mogę o sobie powiedzieć, bym cierpiał na zaburzenia psychiczne lub somatyczne, ale po prostu dorastałem w domu na tyle niezwykłym, że jakby z góry przez samo to przeznaczono mi rolę wyrzutka społecznego.Tęsknota za podziałem na role Moi rówieśnicy przyswajali sobie niepisane reguły zachowania i języka ciała, nabywali zdolność oceny, co w pewnych okolicznościach mówić wypada, a czego absolutnie należy unikać. Wzrastali w atmosferze podziału na świat męski i kobiecy.
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze