Trampoliny Ducha Świętego

Ołtarz jak okienko wymiany usług Jest jednak też inny nurt wypowiedzi o latach pontyfikatu Benedykta XVI. Reprezentują go głównie laiccy wrogowie Kościoła, osoby niechętne religii lub eksksięża mający ciągoty do występów w mediach. Słyszymy od nich, że Ratzinger nic dla Kościoła nie zrobił, był papieżem nieudolnym, bezradnym, popełniającym nieustanne gafy. Oczywiście i tutaj mamy do czynienia z rodzajem mentalnej drzemki czy może raczej skrzywienia perspektywy. Jeśli oczekuje się od papieża działań mieszczących się w dwóch sloganowych słowach: liberalizacja i demokratyzacja – to faktycznie trudno zauważyć jakąś aktywność Benedykta XVI na tym polu. Równocześnie Benedykt XVI był właśnie papieżem „liberalizacji” i „demokratyzacji”, ale rozumianej w sposób odmienny, niż pojmuje to królujący w mediach głównego nurtu „rozum sekularny”. O demokratyzacji Kościoła Józef Ratzinger pisał już na początku lat 70., podkreślając, że wolność i demokracja w Kościele to wolność w wierze. Nie tylko tej pojmowanej wewnętrznie, lecz także wolności w sposobach publicznego wyznawania Credo. „Czeka nas przybierające na sile odciążenie państwa na korzyść społeczeństwa. Uważam, że pomysł ten godny jest poparcia. W Kościele natomiast proponuje się nam coś zupełnie odwrotnego: totalną integrację wszystkich inicjatyw w powszechny synodalny regiment, regulujący wszystko – od Mszy Świętej aż po mandat polityczny”. Kościół dziś często nie jest już „wolną od wszelkiego nacisku ofertą słowa
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze