Przyglądałem się Twojej niezwykłej przemianie duchowej

Były lata 90. Łaziliśmy po okolicach Pałacu Staszica i gadaliśmy. O metafizyce i Grekach, którzy nas fascynowali, i o polityce, która nas irytowała. Spotykaliśmy się co tydzień, by gadać o czytanych po kolei dialogach Platona. Tydzień pedantycznej lektury ze stertami notatek i cały dzień analiz i gadania. Zawsze pasjonowała Cię polityka. Ale polityka rozumiana po grecku. Szeroko. Taka, w której idzie o dobro. Potem był Warszawski Klub Krytyki Politycznej – ośmiu młodych filozofów (Cichocki, Gawin, Gniazdowski, Krasowski, Merta, Ostrowski) – gorące głowy. Zostało sześciu – Tomek Cię wyprzedził. W WKKP znowu wspólna lektura klasyków, którzy mieli nam pomóc zrozumieć, co się wokół dzieje. I rozmowy. Setki godzin rozmów o filozofii, religii, o Polsce, o polityce, o III RP, o kulturze. Darek mówi, że z tamtych czasów dobrze pamięta Twój śmiech – ciepły, serdeczny śmiech i błysk w oku. Publikować zacząłeś chyba w „Życiu” z kropką i szybko stałeś się marką. Niepowtarzalny styl Paliwody. Ilu go naśladowało! Niepodrabialny styl niepodrabialnego intelektualisty. Kto nie pamięta Twoich „snobek filantropek”, brawurowych rajdów na kulturową lewicę czy cytatów z presokratyków w tekście o piłce nożnej? Nigdy nie byłeś letni! Nie odpuszczałeś. Raczej ogień niż nudziarz. Dobry uczeń swojego patrona. Nie wiem, czy ktoś spośród publicystów wzbudzał kiedyś podobne emocje. Tak było wszędzie, gdzie pisałeś. Kiedy pojawił się Internet, pod Twoimi tekstami ciągnęły się kilometry komentarzy,
     
44%
pozostało do przeczytania: 56%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze