Moralność pragnień

Poprzednie miesięczniki

Choć postmoderniści na ogół odrzucają tradycyjną moralność, mogą mimo to być bardzo moralizatorscy. Potrafią bronić swoich „praw” do robienia tego, na co mają ochotę, z purytańską gorliwością. Co więcej, czują, że mają prawo do tego, by nie podlegać krytyce za to, co robią. Nie wystarcza im przyzwolenie, domagają się uznania. W ten sposób tolerancja staje się cnotą. W myśleniu postmodernistycznym zasada kulturalnej różnorodności oznacza, że każda grupa o podobnych zapatrywaniach konstytuuje kulturę i musi być rozpatrywana jako równie dobra jak każda kultura. Grzechem według postmodernistów jest „bycie krytycznym”, „ograniczonym”. Grzeszysz, gdy „myślisz, że jako jedyny masz rację”, gdy „próbujesz przeforsować swoje wartości wobec kogoś innego”. Kwestionujący postmodernistyczny dogmat, że „nie ma rzeczy absolutnych”, są wyłączeni z kanonu tolerancji. Jedyną złą koncepcją jest wierzyć w prawdę; jedynym grzechem jest wierzyć w grzech. Moralność pragnień wywołała destrukcyjny zamęt w seksualności. Pigułka pozwalająca na kontrolowanie urodzeń oddzieliła seks od prokreacji. Wkrótce potem seks oderwał się od małżeństwa. Mężczyzna i kobieta najczęściej żyją bez małżeństwa. Kobieta chcąca mieć dziecko realizuje swój plan od razu, bez trudu znalezienia męża. Rewolucja seksualna zrujnowała rodzinę. Społeczeństwo szuka spełnienia seksualnych zachcianek, uważając, że ma do tego prawo, którego nikt nie może krytykować. Obecnie plaga AIDS, przy której system immunologiczny obraca się
     
22%
pozostało do przeczytania: 78%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze