Lwów pochłonął mnie bez reszty

Od lat prowadzi Ksiądz Profesor badania nad historią polskich Kresów, a w szczególności Małopolski Wschodniej. Skąd takie zorientowanie zainteresowań badawczych i jakie były początki tych badań? Nie mogło być inaczej, tego regionu Rzeczypospolitej sięgają moje rodzinne korzenie. Właśnie stamtąd, jeszcze w trakcie wojny, przyjechali do Polski w jej dzisiejszych granicach moi rodzice. Już jako młody, ale ukształtowany człowiek, pierwsze lekcje historii odbierałem od babci, której bratem był ks. prof. Kazimierz Wais, filozof neotomista, rektor lwowskiego uniwersytetu. Tradycje rodzinne były babci bardzo bliskie i mi właśnie stara-ła się je przekazać. Babcia wręcz emanowała duchem Kresów i Lwowa. Mój pierwszy osobisty kontakt ze Lwowem miał natomiast miejsce w 1988 r., kiedy pojechałem tam, by rozpocząć kwerendę do swojego przewodu doktorskiego, otworzonego na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Dysertacja miała dotyczyć księdza Szyderskiego. Kapłan ten był w okresie międzywojennym bardzo znanym profesorem apologetyki na Uniwersytecie Lwowskim. Był także zaangażowanym działaczem społecznym, politykiem, posłem na sejm z ramienia Chrześcijańskiej Demokracji. Moje liczne pisma do lwowskich archiwów z prośbami o udostępnienie interesujących mnie dokumentów pozostawały bez odpowiedzi. Taka była taktyka. Gdy stawiłem się tam osobiście, przyjęto mnie z nieufnością, ale z wyczuwalnym nastawieniem – „skoro już się pojawił, dajmy mu szansę, zobaczymy, jak z niej skorzysta
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze