Niebezpieczne geny Azji

Chińskie hybrydy

Mimo sporej konkurencji ze strony innych inwestujących w genetykę mocarstw (Indie, Korea Południowa, Japonia) palmę pierwszeństwa w Azji dzierżą od końca lat 90. uczeni z Chin. To właśnie w Państwie Środka rozpoczęto na wielką skalę eksperymenty nad tworzeniem szokujących hybryd zwierzęcych i zwierzęco-ludzkich, przy których wcześniejsze europejskie doświadczenia z krzyżowaniem ras i gatunków (np. zebry i osła czy wilka i owczarka niemieckiego) wydają się niewinną zabawą.

W 2001 r. chińscy pracownicy jednego z wojskowych instytutów medycznych ogłosili publicznie wyhodowanie ssaka będącego połączeniem myszy z tkanką psa. Stworzenie przypominało to pierwsze zwierzę, ale część narządów wewnętrznych (m.in. pęcherz moczowy) była właśnie pochodzenia psiego. Choć proces eksperymentalny trwał długo i nie obyło się bez komplikacji, w raporcie naukowcy z Chin podkreślali całkowity sukces przedsięwzięcia: „wprawdzie mysz nosi w sobie psi pęcherz wielkości połowy piłeczki pingpongowej, jednak żwawo się porusza i sprawia wrażenie zdrowej”.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. Zachęcone powodzeniem mysio-psiego eksperymentu władze otworzyły w Szanghaju specjalny ośrodek zajmujący się badaniami nad genetycznym i transplantologicznym użyciem tkanek ludzkich. Dwa lata później, w 2003 r., połączono tam komórki macierzyste skóry człowieka z komórkami jajowymi królika, tworząc kilkaset embrionów swoistego „człowiekokrólika”. Hybrydy te uśmiercono zaledwie po paru dniach, by pobrać z nich embrionalne komórki macierzyste. Przełomowy chiński eksperyment zapoczątkował serię podobnych prób w Azji, a następnie w Europie i USA.

Klonowanie po azjatycku

Jeszcze więcej kontrowersji wzbudziły azjatyckie eksperymenty z klonowaniem. Naukowcy z Chin, Indii i Korei Południowej sprawnie przeszczepili europejskie i amerykańskie „osiągnięcia” w tym zakresie na własny grunt, a tamtejsze...
[pozostało do przeczytania 68% tekstu]
Dostęp do artykułów: