KIM JEST... mąż stanu

Poprzednie miesięczniki

Jak mawiał R. Reagan, „politycy mają skłonność do myślenia o następnych wyborach, a nie o następnym pokoleniu”, a przecież o następnych pokoleniach, nie tylko o doraźnym sukcesie, winien myśleć mąż stanu. Dlatego też zwykło się mianować ludzi zajmujących się sprawami państwa mężami stanu wtedy, gdy zakończyli swą polityczną działalność. Bo, z jednej strony, gdy wciąż w życiu politycznym uczestniczą, trudno ich działania określić jednoznacznie – czy więc powiedzieć o kimś, iż jest mężem stanu, można dopiero po jego śmierci, kiedy, stanąwszy przed trybunałem historii, oceni go potomność? – z drugiej zaś, skutki działania najlepiej widać po jakimś czasie. Skuteczność – to jednak nie wszystko, nawet ta oceniana w wymiarze historycznym. Wprzęgnięta być musi w służbę dobra i zła, inaczej staje się działaniem obliczonym na mniej lub bardziej doraźny zysk. Mąż stanu nie może kierować się rachunkiem zysku i straty w najbliższych wyborach, bo ocenia swe działania w kontekście „całości życia”. (Dodać trzeba: nie tylko swojego, ale i następnych pokoleń.) Mąż stanu zachowuje wzgląd na całość, nie tylko tę, którą stanowi całość jego życia, ale tę będącą częścią historii państwa, w życiu którego człowiek ten uczestniczył i o losie którego decydował. Mąż stanu żyje w teraźniejszości i – równocześnie – przekracza ją. Wybiega ku przyszłości i ze względu na nią działa. Potrafi ukazać innym – współrządzącym, współobywatelom – cel, by oni także skierowali nań swój wzrok, by zobaczyli to, co nie
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze