Jestem odpadem atomowym

Poprzednie miesięczniki

W pewną październikową sobotę spotkałem w knajpie dawno niewidzianego, parę lat starszego ode mnie znajomego. Przed 1989 r. dymił ostro przeciwko komunie, potem nie zajmował się polityką, natomiast pijaństwem i owszem. W latach 90. był nawet dość znaną pijacką osobliwością Poznania (tu nie Kraków, takich postaci nie ma dużo). Był z grupką młodszych znajomych, w tym z kilkoma młodymi dziewczynami. Na mój widok dokonał następującej prezentacji swoich znajomych: „To są studenci. Oni głosowali na Platformę Obywatelską. Trzeba ich lać po ryjach w imię humanizmu, instynktu samozachowawczego oraz dla ich własnego dobra”. Miasto Gdańsk rządzone przez PO wybiło dla Lecha Wałęsy okolicznościową monetę – złotego talara gdańskiego. To oczywiste marnotrawstwo publicznych pieniędzy. Okolicznościowy srebrnik wyszedłby dużo taniej. W odróżnieniu od 90 proc. dziennikarzy przebywam głównie w otoczeniu zwykłych ludzi. Wśród tych z elit czuję się źle. Wcale nie ze względu na politykę, ale, mówiąc językiem młodzieżowym – na klimat. Natomiast prowadzenie polityki na podstawie wyników sondaży jest dla mnie zwyczajnym brakiem szacunku dla owych zwykłych ludzi. Oni wcale tego nie oczekują. Odpowiadając na te czy inne ankiety, nie mają możliwości wpisania „Ale ja się na tym nie znam, jestem dobry w czymś innym”. A każdy normalny człowiek codziennie wiele razy tak myśli. Schlebianie sondażowym gustom nie prowadzi na dłuższą metę do niczego – do zwycięstwa partii stosującej tę zasadę również nie. Co
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze