Osetyjska pułapka

Faza I (2–30 kwietnia)

Inwazja rosyjska na Gruzję została przesądzona w... Bukareszcie, na szczycie NATO (2–4 kwietnia). Weto Niemiec i kilku innych krajów Sojuszu dla objęcia Ukrainy i Gruzji kolejną fazą integracji z NATO (Membership Action Plan – MAP) było równoznaczne z podpisaniem wyroku na Tbilisi. „Myślę, że Rosjanie wysnuli z Bukaresztu złe wnioski. Sam słyszałem, jak odebrali Bukareszt jako sukces” – to opinia Stevena Pifera, byłego ambasadora USA w Kijowie. W rozmowie z Radiem Wolna Europa dyplomata nie miał wątpliwości, że decyzja NATO zachęciła Rosję do brutalnych działań wobec Tbilisi. Odłożenie kwestii MAP co najmniej do grudnia dało Rosjanom kilka dodatkowych miesięcy na udowodnienie Zachodowi, że Gruzja do NATO się nie nadaje. Niezależny rosyjski analityk wojskowy Paweł Felgenhauer, słynący z posiadania bardzo dobrych źródeł informacji w rosyjskiej armii, napisał na łamach opozycyjnej „Nowoj Gaziety” (14 sierpnia), że celem operacji, już od pierwszych chwil jej planowania (początek kwietnia), było obalenie prozachodnich władz z Saakaszwilim na czele. „Zapadła decyzja, żeby wojnę rozpocząć w sierpniu. Wojna miałaby wybuchnąć niezależnie od postawy Gruzinów” – przekonywał Felgenhauer. Informacje o tym, że wojna była przygotowywana od dawna, potwierdził również Andriej Iłłarionow, były doradca Putina.

Dwa tygodnie po Bukareszcie Kreml zaatakował po raz pierwszy. 16 kwietnia Putin wydał rządowi polecenie wzmocnienia współpracy z separatystami abchaskimi i osetyjskimi oraz podniesienia jej na wyższy poziom. Moskwa de facto uznała niezależność zbuntowanych regionów Gruzji. Prezydencka decyzja otworzyła też drogę do swobodnego przerzucania do Abchazji i Osetii Południowej dodatkowych oddziałów i sprzętu wojskowego. W dokumencie pojawiły się zapisy o „zobowiązaniu do ochrony” mieszkających tam obywateli Rosji – czym później Moskwa uzasadniała interwencję.

Coraz częstszym i poważniejszym pogróżkom pod...
[pozostało do przeczytania 79% tekstu]
Dostęp do artykułów: